Historia prosta. Coś o bliskości, coś o dotyku, coś o cieple ciała i o emocjach.
Ojciec i syn wędrują po lesie i przytulają wszystkie napotkane stworzenia i nie ważne, czy to myśliwy, czy mała gąsienica. Ot tyle. A może aż tyle.
Przytulas może poruszyć serce nawet tak groźnego wilka, jak ten, który polował na Czerwonego Kapturka.
Co ważne, bohaterowie pytają najpierw o zgodę na przytulenie.
Okazuje się, że przytulanie może być świetnym pomysłem na zbudowanie opowieści. Towarzysząc niedźwiedziom w spacerze poznajemy mieszkańców lasu.
Ilustracje zachęcają do wskoczenia w bajkowy świat. Przynajmniej ja mam ochotę znaleźć się w krainie wyczarowanej przez Emilię Dziubak.
Na ten wakacyjny czas życzymy Wam wielu spacerów na łonie natury i niekończących się przytulasów. A jeśli szukacie pasjonującej lektury, zerknijcie, co przygotowały pozostałe uczestniczki projektu Przygody z książką.
Proszę mnie przytulić
tekst: Przemysław Wechterowicz
ilustracje: Emilia Dziubak
Agencja Edytorska Ezop, Warszawa 2016
nagrody: Nagroda Literacka Miasta Stołecznego Warszawy 2014,
wpisana do Katalogu Białych Kruków 2014
"Na wybrzeżach bezkresnych światów spotykają się dzieci." "[Dziecko] Ty robisz sobie cudowną zabawę ze wszystkiego, co znajdziesz." Rabindranath Tagore
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt blogowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt blogowy. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 23 czerwca 2016
środa, 18 maja 2016
"Tymek i Mistrz"/Przygody z książką 4
Tymek i Mistrz to komiksowa opowieść o perypetiach pewnego czarnoksiężnika oraz jego ucznia, pełna humoru doprawionego szczyptą absurdu.
Dla degustacji przytoczę jedną z przygód tej pary. Otóż pewnego razu wybrali się nad wodospad Niagara. Tymek oczekiwał w napięciu zadania, jakie mieli do wykonania (pewnie trzeba, coś naprawić za pomocą czarów):
T: Jak to nie ma? To co my tu robimy?
M: No cóż, przybyliśmy tu, żeby... wziąć prysznic!
T: Pod wodospadem?!
M: No, tak. Tu jest najlepsze ciśnienie wody i naprawdę można się domyć...
Autorzy czasem bawią się konwencją i nie tylko narrator jest wszechwiedzący, ale czasem bohater też:
N: Mistrz postanowił, że sprawę trzeba zbadać.
M: Wiem, że powtórzę po narratorze, ale sprawę trzeba zbadać...
Tymek, jak każdy chłopiec lubi budować z klocków i nie cierpi sprzątać. Mistrz bywa roztrzepany, przypomina chłopca zamkniętego w ciele starca z długą siwą brodą, potrafi poradzić sobie nawet z najgroźniejszym przeciwnikiem, choć czasem z pomocą przychodzi mu uczeń...
Tymek i Mistrz stawiają czoła nie tylko potworom, duchom, czy konkurencyjnej parze czarodziejów (Złemu Psujowi i jego pomocnikowi Popsujowi), nie oprą się także zmasowanym atakom Star Wars i Ninjago. Nie tylko Matka dała się oczarować, ale także Tymianek. Historyjki są krótkie (mieszczą się na dwóch stronach), litery drukowane, wyraźne, w sam raz do samodzielnego czytania dla młodych czytelników. Jednak najbardziej synek lubi wtulić się, by wspólnie podążać tropem bohaterów.
Zapytałam Tymianka, dlaczego warto sięgnąć po Tymka i Mistrza, oto, co odpowiedział: jak jakieś dziecko lubi walki, to tu są walki czarodziejów.
Książka zawiera także dodatek: kilka sztuczek - zrób to sam oraz pierwszą historyjkę w j. francuskim.
Tymek i Mistrz
scenariusz: Rafał Skarżycki
rysunki: Tomek Lew Leśniak
seria: krótkie gatki
Wydawnictwo Kultura Gniewu, Warszawa, 2016
s.152
Wpis powstał w ramach międzyblogowego projektu Przygody z książką. Pędzę zobaczyć jakie fascynujące lektury czają się na pozostałych blogach.
Dla degustacji przytoczę jedną z przygód tej pary. Otóż pewnego razu wybrali się nad wodospad Niagara. Tymek oczekiwał w napięciu zadania, jakie mieli do wykonania (pewnie trzeba, coś naprawić za pomocą czarów):
T: Jak to nie ma? To co my tu robimy?
M: No cóż, przybyliśmy tu, żeby... wziąć prysznic!
T: Pod wodospadem?!
M: No, tak. Tu jest najlepsze ciśnienie wody i naprawdę można się domyć...
Autorzy czasem bawią się konwencją i nie tylko narrator jest wszechwiedzący, ale czasem bohater też:
N: Mistrz postanowił, że sprawę trzeba zbadać.
M: Wiem, że powtórzę po narratorze, ale sprawę trzeba zbadać...
Tymek, jak każdy chłopiec lubi budować z klocków i nie cierpi sprzątać. Mistrz bywa roztrzepany, przypomina chłopca zamkniętego w ciele starca z długą siwą brodą, potrafi poradzić sobie nawet z najgroźniejszym przeciwnikiem, choć czasem z pomocą przychodzi mu uczeń...
Tymek i Mistrz stawiają czoła nie tylko potworom, duchom, czy konkurencyjnej parze czarodziejów (Złemu Psujowi i jego pomocnikowi Popsujowi), nie oprą się także zmasowanym atakom Star Wars i Ninjago. Nie tylko Matka dała się oczarować, ale także Tymianek. Historyjki są krótkie (mieszczą się na dwóch stronach), litery drukowane, wyraźne, w sam raz do samodzielnego czytania dla młodych czytelników. Jednak najbardziej synek lubi wtulić się, by wspólnie podążać tropem bohaterów.
Zapytałam Tymianka, dlaczego warto sięgnąć po Tymka i Mistrza, oto, co odpowiedział: jak jakieś dziecko lubi walki, to tu są walki czarodziejów.
Książka zawiera także dodatek: kilka sztuczek - zrób to sam oraz pierwszą historyjkę w j. francuskim.
Tymek i Mistrz
scenariusz: Rafał Skarżycki
rysunki: Tomek Lew Leśniak
seria: krótkie gatki
Wydawnictwo Kultura Gniewu, Warszawa, 2016
s.152
Wpis powstał w ramach międzyblogowego projektu Przygody z książką. Pędzę zobaczyć jakie fascynujące lektury czają się na pozostałych blogach.
środa, 16 grudnia 2015
W krainie emocji / Przygody z książką 3
Na zakończenie tej odsłony Przygód z książką zapraszam do krainy emocji. Doświadczamy ich każdego dnia. Jedne są przyjemne, na inne patrzymy z niechęcią. Wszystkie są jednakowo potrzebne. Warto już od najmłodszych lat poruszać ten temat z dziećmi. Czasem jednak pojawia się w głowie pustka, jak ubrać w słowa to, co chcemy dziecku przekazać? W słowa, które będą dla niego przystępne? Już dawno ludzkość odkryła, że jednym z najlepszych sposobów uczenia jest opowieść, która wcale nie musi być z morałem.
Wojciech Kołyszko opowiada historie za pomocą słowa i obrazu. Dziecko (a także rodzic) może znaleźć w nich pocieszenie (inni mają podobnie), wyjaśnienie (do każdej książki dołączona jest instrukcja obsługi danej emocji), naukę (sposoby radzenia sobie w określonych sytuacjach).
Każda książka poświęcona jest innej emocji, a sytuacje je wywołujące zostają rozpracowane na wszystkie możliwe sposoby.
Bohaterami bajek jest sześcioro dzieci: Lwisława, Gryzielda, Hahanna oraz Fignacy, Lirian i Pocoryk, które mieszkają w turkusowym domu. Za każdym razem dwójka przyjaciół (dziewczynka i chłopiec - dzięki temu dzieci obojga płci łatwo mogą się utożsamiać z bohaterami) wyrusza na wyprawę, podczas której odwiedza tajemnicze krainy, spotyka niezwykłe istoty i doświadcza przeróżnych przygód. Po powrocie do domu para bohaterów bogatsza jest o zdobyte doświadczenie i wiedzę, którymi dzieli się z pozostałymi dziećmi.
Fantazyjne miejsca i postaci, które mogą istnieć tylko w wyobraźni tworzą bezpieczny dystans pomiędzy światem dziecka, a światem bajki, dzięki czemu łatwiej jest rozmawiać o trudnych sprawach, jak np. granice własnego ciała, zły dotyk i prawo do mówienia: nie w bajce Latający śpiwór i maski wstydu. Jednocześnie prezentowane sytuacje są dziecku bliskie.
Warto je mieć w swojej biblioteczce i wracać do nich na bieżąco. Przy każdym czytaniu dziecko wyłowi to, co aktualnie będzie dla niego najważniejsze. Informacji i sytuacji jest tak dużo, że nie sposób zapamiętać wszystko po jednym przeczytaniu.
***
Opowieści stanowią dla nas inspirację do działania. Nasze zabawy:
1. Rysujemy emocję.
2. Pokazujemy, jak emocja chodzi.
3. Szukamy, jakie dźwięki wydaje dana emocja.
4. Idziemy na spacer po lesie (w domu, tyle że sobie to wyobrażamy) i nagle na naszej drodze widzimy jakąś emocję i co się wtedy dzieje?
5. Szukamy sposobu na wyrażenie złości, który nie krzywdzi, np. drzemy gazety.


Zdjęcia pochodzą ze strony Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.
***
W serii ukazały się tytuły (w nawiasach podaję wydanie):
Smok Lubomił i tajemnice złości (I) - Złość i smok Lubomił (II)
Zaklęte miasto i sekrety smutku (I) - Smutek i zaklęte miasto (II)
Bawian, Cudanna i pułapki zazdrości (I) - Zazdrość i wyścigi żółwi (II)
Pogromca potworów i magia strachu (I) - Strach i pogromca potworów (II)
Latający śpiwór i maski wstydu (I) - Wstyd i latający śpiwór (II)
Wyspa HopSiup i potęga radości (I) - Radość i wyspa HopSiup (II)
tekst i ilustracje: Wojciech Kołyszko (I)/ Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska (II)
konsultacja psychologiczna: Ewa Wojciszke-Orska
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
wiek: 5-9 (we fragmentach może nawet 3+)
A także: Garść radości, szczypta złości. Mnóstwo zabawnych ćwiczeń z uczuciami. (tego nie mamy, więc nie mogę ocenić, ale chciałam wspomnieć, że jest coś takiego).
autor: Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska
Wojciech Kołyszko opowiada historie za pomocą słowa i obrazu. Dziecko (a także rodzic) może znaleźć w nich pocieszenie (inni mają podobnie), wyjaśnienie (do każdej książki dołączona jest instrukcja obsługi danej emocji), naukę (sposoby radzenia sobie w określonych sytuacjach).
Każda książka poświęcona jest innej emocji, a sytuacje je wywołujące zostają rozpracowane na wszystkie możliwe sposoby.
Bohaterami bajek jest sześcioro dzieci: Lwisława, Gryzielda, Hahanna oraz Fignacy, Lirian i Pocoryk, które mieszkają w turkusowym domu. Za każdym razem dwójka przyjaciół (dziewczynka i chłopiec - dzięki temu dzieci obojga płci łatwo mogą się utożsamiać z bohaterami) wyrusza na wyprawę, podczas której odwiedza tajemnicze krainy, spotyka niezwykłe istoty i doświadcza przeróżnych przygód. Po powrocie do domu para bohaterów bogatsza jest o zdobyte doświadczenie i wiedzę, którymi dzieli się z pozostałymi dziećmi.
Fantazyjne miejsca i postaci, które mogą istnieć tylko w wyobraźni tworzą bezpieczny dystans pomiędzy światem dziecka, a światem bajki, dzięki czemu łatwiej jest rozmawiać o trudnych sprawach, jak np. granice własnego ciała, zły dotyk i prawo do mówienia: nie w bajce Latający śpiwór i maski wstydu. Jednocześnie prezentowane sytuacje są dziecku bliskie.
Warto je mieć w swojej biblioteczce i wracać do nich na bieżąco. Przy każdym czytaniu dziecko wyłowi to, co aktualnie będzie dla niego najważniejsze. Informacji i sytuacji jest tak dużo, że nie sposób zapamiętać wszystko po jednym przeczytaniu.
***
Opowieści stanowią dla nas inspirację do działania. Nasze zabawy:
1. Rysujemy emocję.
2. Pokazujemy, jak emocja chodzi.
3. Szukamy, jakie dźwięki wydaje dana emocja.
4. Idziemy na spacer po lesie (w domu, tyle że sobie to wyobrażamy) i nagle na naszej drodze widzimy jakąś emocję i co się wtedy dzieje?
5. Szukamy sposobu na wyrażenie złości, który nie krzywdzi, np. drzemy gazety.
Zdjęcia pochodzą ze strony Gdańskiego Wydawnictwa Psychologicznego.
***
W serii ukazały się tytuły (w nawiasach podaję wydanie):
Smok Lubomił i tajemnice złości (I) - Złość i smok Lubomił (II)
Zaklęte miasto i sekrety smutku (I) - Smutek i zaklęte miasto (II)
Bawian, Cudanna i pułapki zazdrości (I) - Zazdrość i wyścigi żółwi (II)
Pogromca potworów i magia strachu (I) - Strach i pogromca potworów (II)
Latający śpiwór i maski wstydu (I) - Wstyd i latający śpiwór (II)
Wyspa HopSiup i potęga radości (I) - Radość i wyspa HopSiup (II)
tekst i ilustracje: Wojciech Kołyszko (I)/ Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska (II)
konsultacja psychologiczna: Ewa Wojciszke-Orska
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
wiek: 5-9 (we fragmentach może nawet 3+)
A także: Garść radości, szczypta złości. Mnóstwo zabawnych ćwiczeń z uczuciami. (tego nie mamy, więc nie mogę ocenić, ale chciałam wspomnieć, że jest coś takiego).
autor: Wojciech Kołyszko, Jovanka Tomaszewska
środa, 9 grudnia 2015
"Klapu klap" książka do zabawy / Przygody z książką 3
Czy książki służą tylko do czytania? Można je oczywiście nosić na głowie w celu ćwiczenia prawidłowej postawy ciała. Otóż są książki, które wymykają się odruchowym skojarzeniom.
Powitajmy brawami! Przed Państwem Klapu klap Madaleny Matoso.
Ta książka służy przede wszystkim do zabawy. Zamykając i otwierając ją możemy zobaczyć, jak pan całuje panią, albo odwrotnie, będziemy bić w bęben oraz podnosić sztangę, możemy też sprawdzić, czy tost jest już gotowy, przybić piątkę, albo wyjrzeć przez dziurkę, kto stoi kto drzwiami.
Tekstu jest malutko, ot: puk puk..., albo fru, fru... najdłuższy brzmi: Donna mia Babaryba! Z czego się śmiejesz? Jednak w sam raz dla malucha uczącego się mówić, jak i dla kilkulatka stawiającego pierwsze kroki w czytaniu. Dominują wyrażenia dźwiękonaśladowcze.
Wydawca pośród licznych zalet pozycji wymienia także naukę liczenia. Przyznam, że trudno jest mi otwierać i zamykać książkę, wydawać określone dźwięki i jeszcze przy tym liczyć: nie ma problemu, gdy mamy trzy razy zapukać do drzwi, ale kiedy przyjdzie nam czternaście razy otworzyć i zamknąć toster, trzeba się nieźle skupić, żeby się nie pomylić. Ot taki dowcip dla tych rodziców, którzy czytając piętnasty raz tą samą książkę w ciągu dnia, myślą, co jutro zrobić na obiad (przyznam, że sama do takich należę ;-)).
Dużym plusem są ilustracje - proste, nie cukierkowe. Wyraźny kształt i kolor na białej stronie. Zauważyłam, że Lululu bardzo lubi takie obrazki.
Książkę dostał Lululu od Mikołaja, ale widzę, że obaj mają niezłą zabawę przy czytaniu.
Skoro już wspomniałam o ilustracjach:
A TU możecie zobaczyć instrukcję obsługi, która jest jednocześnie reklamą portugalskiego wydania.
Wpis powstał w ramach Przygód z książką.
Klapu klap
autor: Madalena Matoso
Wydawnictwo Babaryba, Warszawa, 2015
wiek: 1+
Powitajmy brawami! Przed Państwem Klapu klap Madaleny Matoso.
![]() |
| Źródło |
Tekstu jest malutko, ot: puk puk..., albo fru, fru... najdłuższy brzmi: Donna mia Babaryba! Z czego się śmiejesz? Jednak w sam raz dla malucha uczącego się mówić, jak i dla kilkulatka stawiającego pierwsze kroki w czytaniu. Dominują wyrażenia dźwiękonaśladowcze.
Wydawca pośród licznych zalet pozycji wymienia także naukę liczenia. Przyznam, że trudno jest mi otwierać i zamykać książkę, wydawać określone dźwięki i jeszcze przy tym liczyć: nie ma problemu, gdy mamy trzy razy zapukać do drzwi, ale kiedy przyjdzie nam czternaście razy otworzyć i zamknąć toster, trzeba się nieźle skupić, żeby się nie pomylić. Ot taki dowcip dla tych rodziców, którzy czytając piętnasty raz tą samą książkę w ciągu dnia, myślą, co jutro zrobić na obiad (przyznam, że sama do takich należę ;-)).
Dużym plusem są ilustracje - proste, nie cukierkowe. Wyraźny kształt i kolor na białej stronie. Zauważyłam, że Lululu bardzo lubi takie obrazki.
Książkę dostał Lululu od Mikołaja, ale widzę, że obaj mają niezłą zabawę przy czytaniu.
Skoro już wspomniałam o ilustracjach:
A TU możecie zobaczyć instrukcję obsługi, która jest jednocześnie reklamą portugalskiego wydania.
Wpis powstał w ramach Przygód z książką.
Klapu klap
autor: Madalena Matoso
Wydawnictwo Babaryba, Warszawa, 2015
wiek: 1+
środa, 25 listopada 2015
"Pan Błysk" i jego absurdalne przygody / Przygody z książką 3
Wiedzieliście, że Tolkien pisał także dla dzieci*? Długo kojarzyłam go wyłącznie z Władcą Pierścieni i Hobbitem, aż któregoś razu wpadłam na taką perełkę:
Tę zabawną historyjkę, pełną nagłych zwrotów akcji, fantastyczną i absurdalną wymyślił Tolkien dla swoich dzieci. Bohaterem opowieści jest tytułowy Pan Błysk, noszący bardzo wysokie cylindry.
Ma swojego czworonożnego przyjaciela, Żyrólika, który jest prawie ślepy. Nie przeszkadza to jednak Panu Błyskowi pytać go o pogodę.
Pewnego dnia Pan B. postanawia kupić samochód i pojechać w odwiedziny do znajomych. Nie przypuszcza, że stanie się to początkiem lawiny katastrof...
Pełne humoru ilustracje zawierają mnóstwo szczegółów. Tolkien lubił je komentować. O powyższym pisze tak: Samochód pana Błyska, narysowany zarówno podczas jazdy na szczyt wzgórza, jak i pędzący w dół zbocza.
Przyznam, że o ile Tymianek zapałał do książki miłością od pierwszego wejrzenia, ja mam z nią pewien problem. Przyzwyczajona do szukania drugiego dna, wciąż powtarzam sobie pytanie: co autor miał na myśli? Tymianek nie skażony jeszcze pomysłem, że wszystko musi mieć jakiś sens, a już na pewno pozycja, której autorem jest pisarz tej rangi, co Tolkien, bawi się świetnie podczas czytania. I z trudem przyjmuję do wiadomości i oswajam się z myślą, że w opowieści tej właśnie o zabawę chodzi. Absurd goni absurd. To z pewnością nie jest propozycja dla kogoś, kto szuka książki z morałem, książki, która będzie pokazywała właściwe wzorce postępowania. Bohaterowie Tolkiena łamią zasady i nie spotyka ich za to kara, raczej muszą się zmierzyć z konsekwencjami, które bywają nieprzewidywalne i absurdalne. Mam wrażenie, że jednak ten pokręcony świat jest zdecydowanie bardziej realny niż się wydaje na początku. W naszym świecie (dorosłych i dzieci) to, co sprawiedliwe nie zawsze jest takie oczywiste, a "dobry" nie zawsze zostaje nagrodzony, częściej - sprytniejszy. Odnoszę wrażenie, że historia została wymyślona na potrzeby chwili, aby zabawić. Widzę w niej dziecięcą zabawę, jakby ktoś stał za drzwiami dziecięcego pokoju i podglądał, jak się bawią, kiedy nikt nie patrzy i spisywał wymyślane przez nie historie.
Samochodem można równie dobrze poruszać się zaprzęgając do niego trzy kuce i osła.
Do tej ilustracji autor również dołączył komentarz: Herberta nie ma na obrazku. Okruszek wleciał mu nie w tę dziurkę i Herbert właśnie kaszle w pomywalni. Wcześniej siedział za Egbertem, obok Teddy'ego.
Warto jeszcze zaznaczyć, że wydanie jest przepiękne, zawiera ilustracje i faksymile każdej strony rękopisu.
Wydawca o książce pisze TAK.
Tytuł: Pan Błysk
Tekst i ilustracje: J.R.R. Tolkien
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo Prószyński i S-ka SA, Warszawa 2008
104s.
wiek: 4+
Po więcej książkowych inspiracji zapraszam na blogi. Dzisiejszy wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką.
* Pierwszy raz z Tolkienem zetknęłam się w liceum, kiedy to na ekrany wchodził "Władca pierścieni", jednak nie natchnął mnie na tyle, aby zapoznać się z książką, czy autorem. Gdy byłam już grubo po dwudziestce wpadałam na "Rudego Dżila i jego psa", wtedy też dowiedziałam się, że bardzo dużo opowiadał swoim dzieciom i potem spisywał historie. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem. I stąd pytanie na początku posta. Mam wrażenie, że Tolkien w nurcie mainstreamowym jest postrzegany przede wszystkim, jako twórca dla dorosłych. Wydania Hobbita, które ukazały się przy okazji premiery filmu, nie wyglądają, jakby były skierowane do dzieci i (o ile dobrze pamiętam) nie leżały na półkach z literaturą dziecięcą. Twórczość Tolkiena skierowana do dzieci ciągle mnie zadziwia, choć "Rudego Dżila i jego psa", czytałam kilka lat temu, nieustannie mam z tyłu głowy: Tolkien = książki dla dorosłych :)
Tę zabawną historyjkę, pełną nagłych zwrotów akcji, fantastyczną i absurdalną wymyślił Tolkien dla swoich dzieci. Bohaterem opowieści jest tytułowy Pan Błysk, noszący bardzo wysokie cylindry.
Ma swojego czworonożnego przyjaciela, Żyrólika, który jest prawie ślepy. Nie przeszkadza to jednak Panu Błyskowi pytać go o pogodę.
Pewnego dnia Pan B. postanawia kupić samochód i pojechać w odwiedziny do znajomych. Nie przypuszcza, że stanie się to początkiem lawiny katastrof...
Pełne humoru ilustracje zawierają mnóstwo szczegółów. Tolkien lubił je komentować. O powyższym pisze tak: Samochód pana Błyska, narysowany zarówno podczas jazdy na szczyt wzgórza, jak i pędzący w dół zbocza.
Przyznam, że o ile Tymianek zapałał do książki miłością od pierwszego wejrzenia, ja mam z nią pewien problem. Przyzwyczajona do szukania drugiego dna, wciąż powtarzam sobie pytanie: co autor miał na myśli? Tymianek nie skażony jeszcze pomysłem, że wszystko musi mieć jakiś sens, a już na pewno pozycja, której autorem jest pisarz tej rangi, co Tolkien, bawi się świetnie podczas czytania. I z trudem przyjmuję do wiadomości i oswajam się z myślą, że w opowieści tej właśnie o zabawę chodzi. Absurd goni absurd. To z pewnością nie jest propozycja dla kogoś, kto szuka książki z morałem, książki, która będzie pokazywała właściwe wzorce postępowania. Bohaterowie Tolkiena łamią zasady i nie spotyka ich za to kara, raczej muszą się zmierzyć z konsekwencjami, które bywają nieprzewidywalne i absurdalne. Mam wrażenie, że jednak ten pokręcony świat jest zdecydowanie bardziej realny niż się wydaje na początku. W naszym świecie (dorosłych i dzieci) to, co sprawiedliwe nie zawsze jest takie oczywiste, a "dobry" nie zawsze zostaje nagrodzony, częściej - sprytniejszy. Odnoszę wrażenie, że historia została wymyślona na potrzeby chwili, aby zabawić. Widzę w niej dziecięcą zabawę, jakby ktoś stał za drzwiami dziecięcego pokoju i podglądał, jak się bawią, kiedy nikt nie patrzy i spisywał wymyślane przez nie historie.
![]() |
Do tej ilustracji autor również dołączył komentarz: Herberta nie ma na obrazku. Okruszek wleciał mu nie w tę dziurkę i Herbert właśnie kaszle w pomywalni. Wcześniej siedział za Egbertem, obok Teddy'ego.
Warto jeszcze zaznaczyć, że wydanie jest przepiękne, zawiera ilustracje i faksymile każdej strony rękopisu.
Wydawca o książce pisze TAK.
Tytuł: Pan Błysk
Tekst i ilustracje: J.R.R. Tolkien
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Wydawnictwo Prószyński i S-ka SA, Warszawa 2008
104s.
wiek: 4+
Po więcej książkowych inspiracji zapraszam na blogi. Dzisiejszy wpis powstał w ramach projektu Przygody z książką.
* Pierwszy raz z Tolkienem zetknęłam się w liceum, kiedy to na ekrany wchodził "Władca pierścieni", jednak nie natchnął mnie na tyle, aby zapoznać się z książką, czy autorem. Gdy byłam już grubo po dwudziestce wpadałam na "Rudego Dżila i jego psa", wtedy też dowiedziałam się, że bardzo dużo opowiadał swoim dzieciom i potem spisywał historie. Było to dla mnie dużym zaskoczeniem. I stąd pytanie na początku posta. Mam wrażenie, że Tolkien w nurcie mainstreamowym jest postrzegany przede wszystkim, jako twórca dla dorosłych. Wydania Hobbita, które ukazały się przy okazji premiery filmu, nie wyglądają, jakby były skierowane do dzieci i (o ile dobrze pamiętam) nie leżały na półkach z literaturą dziecięcą. Twórczość Tolkiena skierowana do dzieci ciągle mnie zadziwia, choć "Rudego Dżila i jego psa", czytałam kilka lat temu, nieustannie mam z tyłu głowy: Tolkien = książki dla dorosłych :)
środa, 11 listopada 2015
Baśniowy świat Elsy Beskow / Przygody z książką 3
Dziś w ramach Przygód z książką chciałabym Wam przedstawić autorkę i ilustratorkę, która jest bliska mojemu sercu. Przed Państwem Elsa Beskow! Jej książki oczarowały zarówno mnie jak i Tymianka na długie miesiące. Niestety w Polsce nie jest zbyt popularna, nakładem Wydawnictwa Zakamarki ukazały się jedynie dwie pozycje z około 40, które napisała. Beskow oczarowuje czytelnika przepięknymi ilustracjami oraz niesamowitymi historiami.
W opowieściach Beskow dwa światy: realny i baśniowy przeplatają się i przenikają, a czasem toczą się równolegle. Ważnym bohaterem jej książek jest przyroda. Ponoć już jako mała dziewczyna spędzała kilka godzin dziennie rysując drzewa i kwiaty. Niezależność dzieci oraz relacje między dziećmi, a dorosłymi są głównymi tematami jej opowieści.
Słoneczne jajo
Jak wiele zamieszania może wprowadzić do życia leśnych elfów i zwierząt zwykła pomarańcza. Czy z tej złocistej kuli wykluje się malutkie słoneczko? Co będzie, jak spali cały las? A może to jednak jest wielka beczka soku?
Uwielbiam ilustrację powyżej i jej subtelny dowcip, napis na niej głosi: Restauracja u Wesołej Żaby. Uwaga! Gościom nie wolno zjadać się nawzajem. :))
Zimowa wyprawa Ollego to historia chłopca, który z utęsknieniem wyczekuje pierwszego śniegu. Może wtedy założyć swoje nowe narty i wyruszyć na cały dzień do lasu. A w lesie czeka na niego baśniowy świat. Spotyka tam Wuja Szrona, który zaprasza go na dwór Króla Zimy. Chłopiec obserwuje, jak przygotowywane są gwiazdkowe prezenty i bawi się z dziećmi.
Kiedy czytaliśmy tą książkę namiętnie, jeździliśmy do przedszkola dość daleko i zawsze braliśmy coś do czytania. Pamiętam, jak siedzieliśmy na peronie w metrze, żeby dokończyć. Wtedy jakaś pani zajrzała mi przez ramię i zapytała, gdzie można kupić książkę z takimi pięknymi ilustracjami dla dzieci:)
Tymianek wyrósł już dawno z tych książeczek, czasem zajrzy do nich z sentymentu, a ja czekam na moment aż Perełkiś dorośnie i znów przeniesiemy się w ten magiczny świat pełen baśniowych stworzonek. Z Tymiankiem czytaliśmy te książeczki wiele, wiele razy,czasem nawet kilka razy dziennie.
Trochę mi żal, że tylko dwie książki tej niesamowitej autorki dostępne są na naszym rynku. Na zeszłorocznych Targach Książki pytałam przedstawicieli wydawnictwa, czy planują wydanie kolejnych, ale dowiedziałam się, że na razie się nie zapowiada. A szkoda!
Jeszcze kilka słów o samej autorce.
Elsa Beskow (1874-1953) urodziła się w Sztokholmie. Uwielbiała baśnie, podobno jeszcze zanim nauczyła się dobrze mówić, wymyślała pierwsze historyjki. Gdy miała 15 lat zmarł jej ojciec, wtedy matka z szóstką dzieci przeniosła się do siostry i brata. Wychowywała się w domu, w którym centralne miejsce zajmowały literatura, muzyka, sztuka, a także idee wspierające ruch kobiet. Jej ciotka i wuj prowadzili szkołę, w której dzieci uczyły się poprzez gry, zabawę i radość, najważniejsze było, aby uczniowie rozumieli czego się uczą. Swego przyszłego męża Nathaniela poznała na studiach, pozowała do jego obrazów. Ukończyła edukację artystyczną na University College of Arts, Crafts and Design. Nathaniel zdecydował się zmienić kierunek studiów i skończył teologię. Jako, że jego praca nie przynosiła wystarczających dochodów, to ona była główną żywicielką rodziny. Wydawała jedną książkę dla dzieci rocznie. Elsa i Nathaniel mieli sześciu synów, którzy to pozowali matce do ilustracji - nieraz ubrani w dziewczęce ciuszki, choć wcale im się to nie podobało. Najmłodszy syn zginał tragicznie tuż przed swoimi ósmymi urodzinami w wypadku podczas jazdy na łyżwach. Bardzo to przeżyła. Tworzyła przez całe życie. Ostatnią książkę wydała w wieku 78 lat, zmarła rok później na raka.
Słoneczne jajo
Tekst i ilustracje: Elsa Beskow
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2010
28 s.
wiek: 3+
Zimowa wyprawa Ollego
Tekst i ilustracje: Elsa Beskow
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2011
32 s.
wiek: 3+
W opowieściach Beskow dwa światy: realny i baśniowy przeplatają się i przenikają, a czasem toczą się równolegle. Ważnym bohaterem jej książek jest przyroda. Ponoć już jako mała dziewczyna spędzała kilka godzin dziennie rysując drzewa i kwiaty. Niezależność dzieci oraz relacje między dziećmi, a dorosłymi są głównymi tematami jej opowieści.
Słoneczne jajo
Jak wiele zamieszania może wprowadzić do życia leśnych elfów i zwierząt zwykła pomarańcza. Czy z tej złocistej kuli wykluje się malutkie słoneczko? Co będzie, jak spali cały las? A może to jednak jest wielka beczka soku?
Uwielbiam ilustrację powyżej i jej subtelny dowcip, napis na niej głosi: Restauracja u Wesołej Żaby. Uwaga! Gościom nie wolno zjadać się nawzajem. :))
Zimowa wyprawa Ollego to historia chłopca, który z utęsknieniem wyczekuje pierwszego śniegu. Może wtedy założyć swoje nowe narty i wyruszyć na cały dzień do lasu. A w lesie czeka na niego baśniowy świat. Spotyka tam Wuja Szrona, który zaprasza go na dwór Króla Zimy. Chłopiec obserwuje, jak przygotowywane są gwiazdkowe prezenty i bawi się z dziećmi.
Kiedy czytaliśmy tą książkę namiętnie, jeździliśmy do przedszkola dość daleko i zawsze braliśmy coś do czytania. Pamiętam, jak siedzieliśmy na peronie w metrze, żeby dokończyć. Wtedy jakaś pani zajrzała mi przez ramię i zapytała, gdzie można kupić książkę z takimi pięknymi ilustracjami dla dzieci:)
Tymianek wyrósł już dawno z tych książeczek, czasem zajrzy do nich z sentymentu, a ja czekam na moment aż Perełkiś dorośnie i znów przeniesiemy się w ten magiczny świat pełen baśniowych stworzonek. Z Tymiankiem czytaliśmy te książeczki wiele, wiele razy,czasem nawet kilka razy dziennie.
Trochę mi żal, że tylko dwie książki tej niesamowitej autorki dostępne są na naszym rynku. Na zeszłorocznych Targach Książki pytałam przedstawicieli wydawnictwa, czy planują wydanie kolejnych, ale dowiedziałam się, że na razie się nie zapowiada. A szkoda!
Jeszcze kilka słów o samej autorce.
![]() |
| Źródło |
Elsa Beskow (1874-1953) urodziła się w Sztokholmie. Uwielbiała baśnie, podobno jeszcze zanim nauczyła się dobrze mówić, wymyślała pierwsze historyjki. Gdy miała 15 lat zmarł jej ojciec, wtedy matka z szóstką dzieci przeniosła się do siostry i brata. Wychowywała się w domu, w którym centralne miejsce zajmowały literatura, muzyka, sztuka, a także idee wspierające ruch kobiet. Jej ciotka i wuj prowadzili szkołę, w której dzieci uczyły się poprzez gry, zabawę i radość, najważniejsze było, aby uczniowie rozumieli czego się uczą. Swego przyszłego męża Nathaniela poznała na studiach, pozowała do jego obrazów. Ukończyła edukację artystyczną na University College of Arts, Crafts and Design. Nathaniel zdecydował się zmienić kierunek studiów i skończył teologię. Jako, że jego praca nie przynosiła wystarczających dochodów, to ona była główną żywicielką rodziny. Wydawała jedną książkę dla dzieci rocznie. Elsa i Nathaniel mieli sześciu synów, którzy to pozowali matce do ilustracji - nieraz ubrani w dziewczęce ciuszki, choć wcale im się to nie podobało. Najmłodszy syn zginał tragicznie tuż przed swoimi ósmymi urodzinami w wypadku podczas jazdy na łyżwach. Bardzo to przeżyła. Tworzyła przez całe życie. Ostatnią książkę wydała w wieku 78 lat, zmarła rok później na raka.
Słoneczne jajo
Tekst i ilustracje: Elsa Beskow
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2010
28 s.
wiek: 3+
Zimowa wyprawa Ollego
Tekst i ilustracje: Elsa Beskow
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2011
32 s.
wiek: 3+
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































